Najważniejsze informacje o akwenie w skrócie
- W wykazie Okręgu PZW w Katowicach na 2026 rok zbiornik figuruje jako Sośnica I nr 701, z lokalizacją w Przyszowicach przy ul. Brzozowej.
- W obiegu funkcjonują różne dane o powierzchni, ale w aktualnym wykazie PZW podano 15,06 ha.
- To akwen trzcinowy i raczej płytki, więc najlepiej sprawdzają się tu lekkie, precyzyjne zestawy.
- Wśród ryb, na które realnie warto się nastawiać, są m.in. szczupak, sandacz, okoń, leszcz, lin, płoć i karaś.
- W przeszłości pojawiały się ograniczenia związane ze stanem wody, dlatego przed wyjazdem warto sprawdzić aktualny komunikat gospodarza łowiska.
- To miejsce nadaje się nie tylko do wędkowania, ale też do spokojnego spaceru i obserwacji ptaków.

Gdzie leży ten akwen i jak go czytać na mapie
W praktyce mówimy o zbiorniku w rejonie Przyszowic, tuż obok Gliwic, w województwie śląskim. W aktualnym wykazie Okręgu PZW w Katowicach na 2026 rok widnieje on jako łowisko nr 701, czyli Sośnica I, o powierzchni 15,06 ha. Dla wędkarza ważniejsze od samej liczby jest to, że to woda niewielka, z wyraźnie zaznaczonymi trzcinami i mocno „brzegowym” charakterem.
Ja czytam taki akwen inaczej niż duży zaporówka. Tu nie chodzi o daleki rzut w pustą taflę, tylko o odnalezienie krawędzi roślinności, płytkich zatok, przerw w trzcinie i odcinków, gdzie ryba ma choć odrobinę spokoju. W lokalnych opisach pojawia się też informacja, że wokół jeziora da się przejść pętlą liczącą około 2 km, co od razu sugeruje bardziej kameralny niż monumentalny charakter terenu. Skoro wiadomo już, gdzie to jest, warto przejść do tego, co w tej wodzie naprawdę ma znaczenie dla łowienia.
Jakich ryb realnie można się tu spodziewać
W zestawieniach łowiska pojawia się 11 gatunków, ale nie wszystkie są równie istotne z punktu widzenia zwykłego wyjazdu nad wodę. Jeśli jadę tam z wędką, patrzę przede wszystkim na ryby, które da się sensownie zaplanować z brzegu, bez zgadywania i bez przesadnego kombinowania. Na takim akwenie liczy się nie tyle „co teoretycznie występuje”, ile co faktycznie ma szansę wejść w zasięg metody.
| Gatunek | Gdzie go szukać | Co zwykle działa |
|---|---|---|
| Szczupak | Trzciny, granica roślinności i otwartej wody, płytkie zatoki | Lekkie gumy, niewielkie woblery, prowadzenie przy brzegu |
| Sandacz | Twardsze fragmenty dna, krawędzie spadów, zmierzch i noc | Delikatny spinning, gumy na lekkich główkach |
| Okoń | Obrzeża trzcin, drobnica, miejsca z ruchem małej ryby | Małe przynęty, mikro guma, lekki spinning |
| Leszcz | Miękkie dno, spokojniejsze fragmenty, lekko zamulone place | Feeder, method feeder, zanęta o umiarkowanej pracy |
| Lin, karaś, płoć | Płycizny, strefa roślinna, spokojne zatoczki | Spławik, drobne przypony, cierpliwe nęcenie |
W wykazach przewijają się też krąp, wzdręga, ukleja i węgorz, czyli ryby, które dopełniają obraz zbiornika, ale nie zmieniają mojego planu na cały dzień. Jeśli miałbym to ująć krótko, Farskie jest wodą dla wędkarza, który potrafi dopasować zestaw do brzegu i nie oczekuje, że każdy rzut da efekt. I właśnie dlatego następny krok to dobór metody, bo tu nie każda technika ma taki sam sens.
Która metoda ma tu największy sens
Na takiej wodzie nie zaczynam od ciężkiego zestawu. Najczęściej wystarcza mi lekki feeder 20-40 g albo spławik 1-4 g, a przy mocniejszym wietrze koszyk 50-60 g tylko po to, żeby zestaw trzymał dno. To akwen, na którym precyzja i cisza wygrywają z agresywnym podejściem.
W opublikowanych warunkach PZW Katowice dla Sośnicy I pojawiał się też konkretny zapis: zakaz połowu ryb drapieżnych wszystkimi metodami od 1 stycznia do 31 maja. Traktuję to jako bardzo ważny sygnał, że spinning na tym łowisku trzeba sprawdzać w aktualnym regulaminie, a nie zakładać go z automatu. Z mojego punktu widzenia to właśnie tutaj najczęściej popełnia się błąd: ktoś przyjeżdża z nastawieniem na szczupaka, a potem okazuje się, że sensowniejszy byłby spokojny zestaw na ryby białe.
| Metoda | Kiedy ma sens | Mocna strona | Na co uważać |
|---|---|---|---|
| Spławik | Ciepłe miesiące, płycizny, strefa trzcin | Najlepsza kontrola przynęty przy brzegu | Wiatr i fala szybko psują prezentację |
| Feeder / method feeder | Leszcz, płoć, karaś, spokojniejsze dno | Stabilny wynik i dobra selekcja brań | Trzeba dobrać zanętę do bardzo lokalnej aktywności ryb |
| Spinning | Po potwierdzeniu aktualnych zasad, najlepiej przy krawędziach roślinności | Najlepszy na aktywnego drapieżnika | Ograniczenia regulaminowe mogą być tu kluczowe |
| Lekki grunt | Gdy ryba trzyma się dna i nie reaguje na drobniejszą prezentację | Prosta, mało awaryjna opcja | Nie przesadzaj z ciężarem, bo na małym akwenie to zwykle szkodzi bardziej niż pomaga |
Jeśli jadę tam bez pewności co do aktywności ryb, wybieram spławik albo feeder. To daje mi najwięcej informacji o wodzie w najkrótszym czasie. Z takiej obserwacji wynika potem, czy warto zostać przy spokojnym żerze, czy szukać krawędzi pod drapieżnika. A zanim podejmę taką decyzję, sprawdzam jeszcze jedną rzecz: dlaczego w opisie tego zbiornika krążą różne powierzchnie.
Dlaczego w opisach pojawiają się różne metry i powierzchnie
To jest akurat ważne, bo wiele osób widzi w sieci jedną wartość, a chwilę później trafia na inną. W oficjalnym wykazie PZW Katowice na 2026 rok podano 15,06 ha, natomiast w części katalogów i opisów internetowych pojawia się 21 ha. Ja nie traktuję tego jako sensacji, tylko jako przypomnienie, że w przypadku małych akwenów rozbieżności w danych zdarzają się częściej, niż byśmy chcieli.
Najczęściej takie różnice biorą się z innego momentu pomiaru, zaokrągleń albo tego, czy ktoś liczy całe lustro wody wraz z zatokami i strefą przybrzeżną. Dla wędkarza praktyczny wniosek jest prosty: jeśli chcesz wiedzieć, jak łowić i jakie obowiązują zasady, patrz na aktualny wykaz gospodarza łowiska. W lokalnym planowaniu ważniejszy jest regulamin niż ogólna liczba z katalogu, bo to regulamin decyduje o tym, czy bierzesz spinning, feeder, czy tylko lekki spławik. To prowadzi już do spraw bardzo przyziemnych, ale właśnie one robią różnicę w terenie.
Jak zaplanować wyjazd bez niepotrzebnych niespodzianek
W informacji Wód Polskich z października 2024 roku pojawił się komunikat o złotej algi i śniętych rybach, a sam zbiornik został wtedy opisany jako pozostający poza administracją Wód Polskich w Gliwicach. Nie piszę tego po to, żeby straszyć, tylko żeby pokazać, że to nie jest akwen, który planuje się „na pamięć”. Ja przed wyjazdem robię trzy rzeczy: sprawdzam aktualny komunikat, sprawdzam zezwolenie i dopiero potem dobieram metodę.
- Najpierw weryfikuję, czy łowisko nie ma czasowego ograniczenia albo zmiany zasad.
- Potem pakuję sprzęt pod brzegi z trzciną, a nie pod daleki, otwarty dystans.
- Na koniec dobieram przynętę do ryby, którą naprawdę chcę złowić, a nie do tego, co „powinno” tu brać.
W praktyce dobrze mieć ze sobą kalosze albo buty terenowe, podbierak z dłuższą rączką i zestaw, który nie boi się miękkiego brzegu. Jeśli planujesz krótszy wypad, wystarczy feeder, koszyk 30-40 g, kilka haczyków i przynęty typu robak, kukurydza albo pellet 6-8 mm. Jeśli myślisz o biwaku, nie zakładaj z góry, że to pełnoprawny camping z infrastrukturą; ja traktuję taki wyjazd raczej jako spokojny postój nad wodą niż klasyczne pole namiotowe. To właśnie takie drobiazgi decydują, czy wyjazd będzie wygodny, czy tylko męczący.
Gdybym jechał tam pierwszy raz, zrobiłbym to właśnie tak
Na start wybrałbym brzeg z największą ilością trzcin i rozstawiłbym się możliwie cicho. Najpierw poszedłby zestaw na ryby spokojnego żeru, bo on najszybciej pokazuje, czy w wodzie jest życie i jak ryba reaguje na nęcenie. Dopiero później myślałbym o drapieżniku, i to tylko po sprawdzeniu aktualnych zasad, bo w takich miejscach regulamin bywa ważniejszy niż przyzwyczajenie z innych łowisk.
- Na krótki wypad biorę lekki feeder albo spławik, nie ciężki sprzęt „na wszelki wypadek”.
- Przynętę dobieram pod drobnicę i ryby przybrzeżne, bo tam zwykle zaczyna się czytanie tej wody.
- Jeśli warunki są wietrzne, nie walczę z nimi na siłę, tylko wybieram spokojniejszy fragment brzegu.
- Na noc lub dłuższy pobyt zakładam wersję bardziej oszczędną sprzętowo, ale lepiej przygotowaną logistycznie.
To akwen, który nagradza cierpliwość, czytanie trzcin i zdrowy rozsądek. Jeśli podejdziesz do niego jak do miejsca na szybkie rekordy, łatwo się rozczarować. Jeśli jednak potraktujesz go jak techniczne łowisko z wyraźnym charakterem, da ci dokładnie to, czego w takich wodach szukam najchętniej: spokój, kontakt z naturą i realną szansę na sensowną rybę.