Zalew Nowe Miasto - Wędkarstwo i zasady łowienia PZW

Kajetan Pietrzak .

18 czerwca 2026

Wędkarz na pomoście nad spokojnym zalewem w Nowym Mieście. Otoczenie zieleni i błękitne niebo tworzą sielski krajobraz.

Zalew w Nowym Mieście to akwen, który daje coś więcej niż tylko ładny widok nad wodą. Z jednej strony jest tu plaża, pomost i ruch rekreacyjny, z drugiej specjalne łowisko PZW z własnymi zasadami, ograniczeniami i całkiem konkretnym potencjałem wędkarskim. Poniżej zbieram to, co naprawdę przydaje się przed wyjazdem: układ akwenu, dostęp, opłaty, metody, ryby i kilka praktycznych decyzji, które oszczędzają czas nad brzegiem.

Najważniejsze rzeczy, które warto wiedzieć przed wyjazdem nad zalew w Nowym Mieście

  • Akwen ma około 32 ha i leży na Sonie, więc nie jest mały ani jednorodny pod względem brzegów i głębokości.
  • To łowisko specjalne PZW, dlatego oprócz karty wędkarskiej liczy się też właściwe zezwolenie i znajomość lokalnych zasad.
  • Najprostszy test łowiska to jednodniowa opłata okresowa, a przy częstszych wyjazdach lepiej policzyć wariant roczny.
  • Spławik, feeder i spinning mają tu sens, ale każdy z tych sposobów działa najlepiej w trochę innym miejscu i czasie.
  • Latem plaża i kąpielisko mocno zmieniają komfort łowienia, więc na pierwszy wyjazd lepiej zaplanować spokojniejszą porę dnia.

Jak wygląda ten akwen i dlaczego łączy wędkarstwo z rekreacją

Ten zbiornik nie jest typowym, odciętym od życia łowiskiem. To raczej wodny organizm, który w sezonie pracuje na dwóch frontach: dla wędkarzy i dla osób wypoczywających nad wodą. Ma wydłużony kształt, około 32 hektary powierzchni i dwie wyspy, co od razu sugeruje, że brzegi nie będą działały jednakowo. Inaczej zachowuje się odcinek przy zaporze, inaczej w rejonie plaży, a jeszcze inaczej przy bardziej spokojnych fragmentach linii brzegowej.

Największą przewagą tego miejsca jest właśnie różnorodność. Z jednej strony można tu przyjechać na szybki, prosty wypad z lekkim zestawem, z drugiej da się zaplanować bardziej świadome łowienie pod drapieżnika albo rybę spokojnego żeru. Na stronie gminy widać wyraźnie, że zachodni brzeg jest mocno rekreacyjny: plaża, pomost, deptak i ścieżka rowerowa oznaczają ruch ludzi, więc wędkarz powinien myśleć o wodzie nie jak o „dzikim” odcinku, tylko jak o wspólnym terenie, gdzie liczy się porządek i rozsądny wybór stanowiska.

Ja w takim miejscu od początku zakładam, że najlepsze wyniki nie muszą paść z najłatwiej dostępnego punktu. Często lepiej przejść kilkadziesiąt metrów dalej, zejść z głównego ciągu spacerowego i wybrać miejsce, w którym ryby czują się pewniej. To właśnie ten podział sprawia, że przed wyjazdem opłaca się najpierw ustalić, z której strony i w jakim trybie chcesz łowić.

Jak zaplanować pierwszy dojazd i wybór brzegu

Najpraktyczniej myśleć o tym zalewie jako o akwenu, który trzeba „czytać” już od parkingu. Jeśli jedziesz pierwszy raz, zacznij od obejścia brzegu bez rozstawiania całego sprzętu. Wystarczy 10-15 minut spaceru, żeby zobaczyć, gdzie ludzie chodzą najczęściej, gdzie robi się płytko, a gdzie brzeg daje szansę na spokojniejsze łowienie.

W praktyce najlepiej sprawdzają się trzy założenia:

  • na krótki rekonesans wybieram odcinek poza plażą, bo tam hałas i ruch ludzi są najmniejsze,
  • w upalne dni szukam miejsca z cieniem albo osłoną od wiatru, ale nie wciskam się w sam środek rekreacyjnego ruchu,
  • jeśli jadę z dzieckiem albo kimś, kto dopiero zaczyna, stawiam na prosty dostęp do wody i spokojne rozkładanie zestawu.

Warto też pamiętać o strefach, które nie służą do łowienia. Przy takim akwenie najczęściej problemem nie jest brak ryb, tylko zła lokalizacja stanowiska. Jeżeli dobrze ustawisz się na początku, później łatwiej będzie przejść do formalności, bo sam wybór miejsca nie będzie wymagał poprawek. A właśnie zasady decydują tu o tym, czy łowisz legalnie i bez nerwów.

Na jakich zasadach wolno tu wędkować

To nie jest woda, na której wystarczy po prostu stanąć z wędką. Zbiornik ma status łowiska specjalnego, a w praktyce oznacza to konieczność pilnowania karty wędkarskiej, właściwego zezwolenia oraz lokalnych reguł dotyczących tego, gdzie, kiedy i jak można łowić. Na opublikowanym przez koło zestawieniu opłat najprostsza próba łowiska to składka okresowa na 1 dzień: 35 zł dla zrzeszonych w PZW i 50 zł dla niezrzeszonych. Z kolei wariant roczny z dopłatą na ten zalew to najczęściej kalkulacja dla osób, które wracają tu regularnie.

Warunek Co to oznacza w praktyce
Karta wędkarska Podstawowy dokument, bez którego nie ma co zaczynać amatorskiego połowu.
Zezwolenie lub opłata okresowa Potwierdza prawo do połowu na wodach okręgu i na samym zbiorniku.
Strefy ochronne Nie rozkładaj się przy zaporze ani przy odcinku od mostu w Wólce Szczawińskiej do tablic informacyjnych.
Łowienie nocą Jest możliwe tylko przy spełnieniu dodatkowych warunków i w wyznaczonym okresie.
Łódź i napęd Połów ze środków pływających jest ograniczony czasowo, a trolling i silniki spalinowe są wyłączone.
Po zarybieniu Może pojawić się czasowy zakaz połowu, więc komunikaty koła trzeba sprawdzać przed wyjazdem.

Na stronie koła widać też, że regulamin nie jest martwym dokumentem. W praktyce szczególnie ważne są limity na drapieżniki, zasada wypuszczania ryb w niektórych sytuacjach oraz ograniczenia dotyczące przynęt i metod. Jeśli ktoś chce traktować ten zbiornik serio, nie powinien zaczynać od pytania „czy da się tu coś złowić”, tylko od pytania „czy jestem ustawiony zgodnie z zasadami”. Gdy to już jasne, można przejść do tego, co na tym łowisku realnie daje ryby.

Jakie metody i gatunki mają tu najwięcej sensu

Na takim akwenie nie stawiam wszystkiego na jedną kartę. Zalew w Nowym Mieście daje szansę na kilka różnych scenariuszy, ale każda metoda ma swoje warunki pracy. Z mojego punktu widzenia najrozsądniej podzielić podejście na trzy kierunki: ryby spokojnego żeru, drapieżniki i łowienie „przy okazji” w czasie rodzinnego wyjazdu.

Metoda Na co celować Kiedy ma największy sens Na co uważać
Spławik Płoć, leszcz, karaś, wzdręga Przy spokojnej wodzie, zwłaszcza rano i wieczorem Wiatru i fali, bo potrafią zepsuć czytelność brań
Feeder lub lekki grunt Leszcz, lin, karp, większa płoć Gdy ryba stoi niżej i nie chce wychodzić do brzegu Zbyt ciężkiego zestawu, który tylko spłaszcza delikatne brania
Spinning Szczupak, sandacz, okoń W chłodniejsze poranki, wieczory i przy wyraźnej aktywności drapieżnika Ograniczeń dotyczących przynęt, limitów i miejsc wyłączonych z wędkowania
Łódź Szukanie ryb na krawędziach i w trudniej dostępnych miejscach Tylko w dozwolonych warunkach i w porze dziennej Braku trollingu oraz zakazu używania silników spalinowych

Największy błąd początkujących polega tu na zbyt szybkim przechodzeniu do metod „na siłę”. Tymczasem ten zbiornik lepiej nagradza cierpliwość i czysty, prosty zestaw niż przesadnie skomplikowaną taktykę. Jeśli miałbym wskazać jedno podejście na pierwszy wyjazd, byłby to feeder albo lekki spławik ustawiony poza najgłośniejszą częścią brzegu. Skoro wiadomo już, czego szukać, trzeba jeszcze dobrze wybrać termin, bo tutaj pora dnia robi naprawdę dużą różnicę.

Kiedy wyjazd ma największy sens i jak czytać warunki nad wodą

Na tym akwenie pora roku i pora dnia nie są dodatkiem, tylko częścią planu. Latem ruch rekreacyjny jest największy, więc jeśli zależy Ci na spokoju, celuj w świt albo późny wieczór. Z kolei wiosna i jesień zwykle lepiej pracują pod drapieżnika, bo woda jest wtedy czytelniejsza, a ryba mniej rozproszona niż w pełni sezonu plażowego.

Przy planowaniu wyjazdu biorę pod uwagę cztery proste sygnały:

  • weekend w środku lata oznacza większy tłok i mniejszy komfort łowienia przy plaży,
  • poranek daje najwięcej ciszy i zwykle największą szansę na pierwsze brania,
  • wiatr potrafi przesunąć ryby na osłonięty odcinek, ale może też utrudnić prowadzenie spławika,
  • komunikaty o zarybieniach i ewentualnych przerwach w połowie trzeba sprawdzać przed każdym wyjazdem.

Warto też pamiętać o nocnym łowieniu. Nie jest ono rozwiązaniem dla każdego i nie działa „z automatu”. Jeśli nie masz pewności, czy spełniasz warunki regulaminowe, lepiej nie zakładać, że nocny wyjazd rozwiąże problem braku brań. W praktyce znacznie częściej wygrywa dobrze dobrany świt niż źle przygotowana noc. A kiedy termin jest już wybrany, zostaje ostatnia rzecz: sprzęt i logistyka, które decydują o tym, czy wyjazd jest przyjemny, czy męczący.

Co spakować, żeby nie tracić czasu na brzegu

Na takim łowisku lubię mieć sprzęt prosty, ale kompletny. Nie chodzi o to, żeby zabrać pół garażu, tylko o to, żeby niczego nie brakowało w chwili, kiedy ryba wreszcie zacznie współpracować. Dla mnie minimum wygląda tak:

  • karta wędkarska, zezwolenie i potwierdzenie opłaty,
  • podbierak i wypinacz lub szczypce,
  • miarka, waga i mata, jeśli nastawiasz się na większe ryby,
  • zestaw podstawowych haczyków, przyponów i obciążenia,
  • prosty kosz zanętowy albo niewielka ilość zanęty, jeśli łowisz spokojną rybę,
  • woda, coś do siedzenia i worek na śmieci.

Jeśli jedziesz z rodziną albo z kimś, kto dopiero zaczyna, nie komplikuj zestawu. Na takim akwenie prosta wędka spławikowa, lekki feeder i spokojny kawałek brzegu dadzą więcej satysfakcji niż ambitny plan z pięcioma różnymi zestawami. Ja zwykle wolę jedną dobrze przygotowaną metodę niż kilka półśrodków, bo nad wodą liczy się powtarzalność. I właśnie dlatego najlepiej działa tu wyjazd z jasnym celem, a nie przypadkowe „zobaczymy, co będzie”.

Dlaczego ten zalew warto wpisać do planu na kilka wyjazdów

To akwen, który ma sens zarówno na krótki rekonesans, jak i na bardziej świadomy wędkarski dzień. Daje różne możliwości, ale jednocześnie wymaga porządku: trzeba znać strefy ochronne, pilnować zasad i nie wchodzić w konflikt z częścią rekreacyjną. Dla mnie to właśnie jest jego przewaga, bo ryby są tu tylko częścią większego układu, a nie jedynym celem wypadu.

Jeśli mam wskazać najrozsądniejszy scenariusz, to byłby taki: pierwszy wyjazd w spokojniejszej porze dnia, prosty zestaw, sprawdzenie brzegu poza plażą i legalny test łowiska z dobranym zezwoleniem. Potem dopiero warto wracać z konkretną taktyką na leszcza, karpia albo drapieżnika. Taki plan daje najwięcej informacji i najmniej frustracji.

W praktyce zalew w Nowym Mieście najlepiej traktować jak łowisko, które odpłaca za przygotowanie. Kto przyjedzie tu z dokumentami, prostym planem i odrobiną cierpliwości, ma dużo większą szansę na dobry dzień niż ktoś, kto liczy na przypadek i liczy tylko na szybkie szczęście.

FAQ - Najczęstsze pytania

Tak, Zalew w Nowym Mieście to łowisko specjalne PZW. Oprócz karty wędkarskiej, musisz posiadać odpowiednie zezwolenie lub wykupić opłatę okresową. Sprawdź lokalne zasady PZW przed wyjazdem.
W zalewie możesz złowić wiele gatunków, w tym płocie, leszcze, karasie, wzdręgi (na spławik), liny, karpie (na feeder) oraz szczupaki, sandacze i okonie (na spinning). Różnorodność akwenu sprzyja różnym metodom.
Połów ze środków pływających jest dozwolony, ale z ograniczeniami czasowymi i tylko w porze dziennej. Trolling oraz użycie silników spalinowych są zabronione. Zawsze sprawdź aktualny regulamin PZW.
Aby uniknąć tłumów, szczególnie w sezonie letnim, celuj w wczesne poranki lub późne wieczory. Wiosna i jesień oferują zazwyczaj spokojniejsze warunki i są lepsze do łowienia drapieżników.
Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

nowe miasto zalew zalew nowe miasto wędkarstwo łowisko specjalne pzw nowe miasto zasady wędkowania zalew nowe miasto
Autor Kajetan Pietrzak
Kajetan Pietrzak
Nazywam się Kajetan Pietrzak i od 13 lat zgłębiam tajniki wędkarstwa, biwakowania oraz kulinariów wodnych. Moja przygoda z tymi tematami zaczęła się w dzieciństwie, kiedy to spędzałem długie godziny nad wodą z wędką w ręku, a później odkrywałem radość z obozowania w otoczeniu natury. Fascynuje mnie nie tylko sam proces łowienia ryb, ale także przygotowywanie z nich smacznych potraw, które można serwować przy ognisku. W swoich tekstach staram się dzielić wiedzą na temat technik wędkarskich, wyboru odpowiednich miejsc do biwakowania oraz przepisów na potrawy z ryb. Zawsze dokładam starań, aby informacje, które przekazuję, były rzetelne, zrozumiałe i aktualne. Wierzę, że kluczem do sukcesu jest ciągłe poszerzanie wiedzy, dlatego regularnie sprawdzam źródła i porównuję różne podejścia, aby dostarczać moim czytelnikom wartościowe treści.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz